Obóz Misyjny 2008 | Powziąwszy decyzję o napisaniu tego.. sprawozdania z obozu misyjnego w Czchowie, zamierzałam za wszelką cenę unikać kościelnego żargonu... Natychmiast więc odrzuciłam cisnące mi się na myśl standardowe niemal zdanie: Chwała Bogu, Bóg dał nam wspaniały czas.... A jednak - po dłuższej chwili zastanowienia dotarło do mnie, że zdanie to jest jak najbardziej zgodne z prawdą... i wspaniale podsumowuje to, co chciałam przekazać. W związku z tym, wkładając w te - może czasem z naszej winy pozbawione głębi, a tak piękne słowa - moje serce i zaangażowanie, z całą odpowiedzialnością i powagą stwierdzam: Bóg dał nam wspaniały czas i niezwykle pobłogosławił tydzień, który spędziliśmy w Czchowie. Chwała Mu za to!!! Był to tydzień wytężonej pracy i cudownego odpoczynku zarazem, czas budowania relacji, dobrych, wartościowych relacji, które wnoszą w życie każdego z uczestników wielkie bogactwo zbudowania, wsparcia i czystej radości płynącej z przyjaźni!! Nasz Pan, współpracując z organizatorami obozu :) zapewnił nam wyśmienitą duchową strawę... Wykładowcami w tym roku byli John Lewis, Steve Speight, John Santostefano, Mariusz Muszczyński (pełniący również funkcję organizatora i tłumacza:):) oraz Paul Haenze. A oto niektóre z tematów, jakie poruszyli (i genialnie wyłożyli) nasi nauczyciele: zdrowy lider - równowaga w życiu lidera, duchowe ojcostwo i mentoring, znaczenie wiary i wizji w służbie, liderzy jako uczniowie Chrystusa i ci, którzy czynią uczniami, współczesne spojrzenie na pracę z dziećmi, wyzwania jakie w tej dziedzinie stoją przed nami, zasady i praktyczne wskazówki dotyczące ewangelizacji, i zakładania zborów oraz służby w ogóle. Nauczanie było naprawdę na bardzo wysokim poziomie, niesamowicie inspirujące, bardzo głębokie, bardzo praktyczne zarazem i jakże potrzebne!! Duch Święty mówił wprost do naszych serc, przenikał na wskroś, zachęcał, podnosił, uczył, ostrzegał, oczyszczał... A także - jak wiatr - odświeżał nas, porywał, napełniał nową wizją, nową wiarą, nową miłością! Miłością do Boga, do naszych kościołów, do Polski... Jako świadectwo i zachętę powiem, że ja ciągle jeszcze żyję tym obozem, któryś już raz z kolei słucham tych wykładów i nie tylko wspominam ale marzę.. Nie chcę powiedzieć, że utknęłam w przeszłości, w Czchowie... Chcę powiedzieć jak wielki wpływ wywarł na mnie ten niezwykły tydzień spędzony z naprawdę niezwykłymi ludźmi z tak wielu miejsc w całej Polsce... ludźmi, którzy są głęboko przejęci potrzebą zaniesienia Ewangelii wszystkim, którzy nie znają Chrystusa - nie tylko przejęci, ale gotowi by po prostu iść w Bożej mocy, zrobić to, co trzeba.... bo żniwo jest wielkie!!! Jeśli i Tobie leży na sercu los naszego kraju, naszych rodaków, jeżeli jesteś misjonarzem, pragniesz nim (nią:) być lub w jakikolwiek sposób wspierać działalność misyjną w Polsce, już teraz uwzględnij obóz misyjny w wakacyjnych planach na przyszły rok!!! Nie zawiedziesz się! To rewelacyjny sposób spędzenia jednego z letnich tygodni. Nie masz żadnych szans na nudę, możesz za to spodziewać się czasu szczególnej relacji z Bogiem i wierzącymi, czasu odnowienia i po prostu świetnej zabawy!!
Zapraszamy za rok!!!
|
--------------------------------------------------------- Czy ja mam ochotę was odwiedzić w Czchowie?! Na to to ja mam zawsze ochotę! Żadnej okazji nie przepuszczam, żeby tam wpaść! Nie wiem co jest takiego w tym miejscu, ale Bóg je najwyraźniej jakoś szczególnie lubi. Bardzo dziękuję za zaproszenie i z dziką radością skorzystam. W piątek jadę do Chorwacji, więc jak wrócę to zerknę do kalendarzyka. A mogę z namiocikiem? Nigdzie gwiazdy nie świecą tak jasno jak w Czchowie.Jeżeli tam na obozie teraz są jeszcze ludzie, którzy mnie znają, to ich bardzo wesoło pozdrawiam! Najbardziej Grega, Przemka i Basię - bo nie wiem kto tam jeszcze ze znajomych jest. A teraz znikam i idę do miasta szukać internetu, bo chwilowo w domu nie mam. Martin ---------------------------------------------------------- Pozdrawiam was, moi przyjaciele, których od 1994 roku poznałem na obozach International Messengers w Czchowie. Kocham was niezmiennie i wam dedykuję ten odcinek i piosenkę Johny’ego Casha. Love burns like a ring of fire. And let it burn, baby, let it burn! What’s what it’s all about… http://trip.completelyunprofessional.com/ ------------------------------------------------------------ Spotkanie sylwestrowe w Czchowie
Wierzę, że te kilka dni w okresie noworocznym, które mogliśmy ze sobą spędzić dla wielu z nas na długo pozostaną niezapomniane...
Spotkanie członków i sympatyków Missio Musica w chrześcijańskim ośrodku „Betezda” w Czchowie k/Krakowa było przede wszystkim czasem doświadczania cudownej Bożej bliskości, wspólnych modlitw, budujących świadectw i dyskusji. Czasem uwielbiania Boga śpiewem i każdą wykonywaną czynnością – swym życiem. Czasem odnawiania, pogłębiania i nawiązywania wzajemnych relacji chociażby tych przy stole tenisowym, bilardowym, czy też tym mocno rozchwytywanym do gry w piłkarzyki ;) Każdy dzień rozpoczynaliśmy i kończyliśmy społecznościami przepełnionymi gorącymi modlitwami, dziękczynieniem dla Boga oraz rozważaniem Słowa Bożego, które w danym dniu w szczególny sposób dotykało naszych serc. Przepiękne wzgórza, otaczająca przyroda rodziły głębokie refleksje i pragnienia dziękowania Bogu za to, że stworzył świat tak zachwycająco pięknym. Pragnienia zwolnienia tempa i znalezienia czasu dla rodziny i przyjaciół. Czasu, który jest nam tak bardzo potrzebny, a którego w wirze naszych codziennych obowiązków mamy niestety coraz mniej.
Nasyceni pięknem górzystych krajobrazów, nieco zmęczeni i zmarznięci umacnialiśmy relacje przy najprawdziwszym cieple kominkowego ogniska, kawiarenkowej kawie, herbatce i słodyczach...
Nie zabrakło też czasu na próby z programem z nowej płyty „Podróż”, która dla mnie osobiście stanowi ogromną, duchową inspirację oraz obejrzenie przejmującego i niezwykle wzruszającego filmu „Boska interwencja”, („Facing the Giants”), będącego wielkim zachęceniem do uwierzenia w potęgę wiary i nadziei. Do zaufania Bogu i odnalezienia jedynie w Nim prawdziwej siły by wytrwać i dalej walczyć w obliczu trudnych sytuacji przez które przechodzimy nawet wtedy, gdy nasze ludzkie oczy nie widzą jeszcze rozwiązania. Film stanowił wielką motywację do wytrwałości w realizacji Bożych marzeń, które sam Bóg wkłada w nasze serca, a których spełnieniem jest zainteresowany, gdyż bardzo nas kocha...
Nadszedł też czas niecierpliwie wyczekiwanego sylwestrowego wieczoru, który rozpoczęliśmy uwielbianiem Boga, podzieleniem się świadectwami i Słowem Bożym (Jan Muranty). To niezapomniany wieczór fajerwerków i wyśmienitej zabawy doprowadzającej niejednego do łez ze śmiechu :)
Jestem ogromnie szczęśliwa, że dane mi było uczestniczyć w tym sylwestrowym spotkaniu, które było dla mnie wielkim zbudowaniem, wielką duchową ucztą. Cieszę się, że mogłam nie tylko czerpać, ale również usługiwać innym na chwałę naszego wspaniałego Boga. Wierzę, że nie będzie to jedyne takie spotkanie :)
Joanna Laufer Szczecin
autor: Tomasz Michalak
------------------------------------------------------------------------------------------------- W dniach 18-20 2006 r. maja w Ośrodku Betezda w Czchowie doradcy rodzinni z całego kraju zgromadzili się by dzielić się swoimi doświadczeniami i refleksjami z pracy. Tematem spotkania była przemoc w rodzinie. Omawialiśmy przyczyny i źródła powstawania przemocy, dyskutowaliśmy o jej prawnych i medycznych aspektach a także zastanawialiśmy się jak można przemocy przeciwdziałać i pomagać osobom pokrzywdzonym. Podsumowaniem wspólnie spędzonego czasu były warsztaty tematyczne pt. „Kościół miejscem leczenia zranień” podczas których w grupach omawialiśmy możliwości jakimi w dzisiejszych czasach kościół może służyć osobom zranionym i potrzebującym. Oczywiście nie zabrakło także czasu na omówienie planów i działań na najbliższą przyszłość, wspólną modlitwę, rozważanie Bożego Słowa i uwielbienie.W Czchowie spędziliśmy pracowite dni, trochę zmęczeni, ale wyposażeni i zachęceni do pracy z żalem opuszczaliśmy piękne okolice. Spotkamy się znowu za rok -------------------------------------------------------------------------------------------------- Warsztaty Misyjne – Czchów 2006 | Warsztaty Misyjne, które drugi rok z rzędu organizuje Misja Krajowa to obóz szkoleniowo – wypoczynkowy o profilu misyjnym. Zainteresowanie tematem misji i zakładania nowych zborów jest wyraźnie wzrostowe, w tym roku w Warsztatach wzięło udział 70 uczestników (rok temu niecałe 50). Jak zwykle mieliśmy świetne wykłady poruszające takie zagadnienia jak: Biblijne zasady pomnażania zborów, rola osobistej ewangelizacji w zakładaniu zborów, serce przywódcy, ważność relacji w służbie, służba a poczucie własnej wartości, zasady Bożego prowadzenia, kościół 21 wieku, hojność finansowa. Wykładowcami byli nasi wieloletni przyjaciele Barry i Linda Wedrat (Australia) oraz Peter i Robyn Patterson (Australia), Magda Marzec (Wodzisław Śl.), Mariusz Muszczyński (Opole). Byliśmy ponad to mocno zainspirowani świadectwami polskich misjonarzy, którzy karmili nas świeżymi informacjami z pracy, jaką prowadzą w Tarnowie, Kudowie, Oleśnie, Ostrowcu Świętokrzyskim i wioskach wokół Ostrowca. To było bardzo zachęcające. Ważnym elementem obozu był też wypoczynek - złapanie oddechu i czas z najbliższymi (na obóz przyjeżdżają całe rodziny). Zalew Rożnowski był idealnym miejscem na rekreację, tym bardziej, że pogoda nas wyjątkowo rozpieszczała. Kluczowym wydarzeniem sportowym był mecz w australijskie rugby, nie dość, że dla większości uczestników zasady były jak z kosmosu, to jeszcze graliśmy w strugach deszczu, zabawa jednak była świetna. Dobrze, że miało to miejsce w ostatni dzień obozu, ponieważ niektórzy (w tym ja) musieli potem dochodzić do siebie kilka dni. Niestety były też skargi, ludzie przychodzili do mnie i mówili, że obóz jest za krótki (trwał sześć dni), no cóż, lepiej wyjechać z niedosytem i z radością wybrać się w przyszłym roku! Póki co, chcemy być zawsze i wszędzie mocno misyjni.
Mariusz |
|